To był piękny tydzień (30 czerwca-6 lipca)

Tydzień temu pisałam o znajomej, która zamknęła firmę swoich marzeń.

Ten list poruszył wiele osób.

Zadzwoniła jedna z moich koleżanek. Biznes działa, jednak ona już się wypaliła.

Powiedziała, że chętnie zamknęłaby te drzwi na zawsze.
Rozmawiałyśmy przez godzinę.
Postanowiłyśmy uruchomić projekt, o którym kiedyś napiszę. Od wczoraj działamy.

Kolejny z czytelników napisał:

Właśnie dziś miałem zawiesić albo zlikwidować moją działalność gospodarczą i pójść na bezrobocie.
Od stycznia każdy miesiąc zamykam na minusie. Dokładam do interesu.
Decyzja była już podjęta, ale dosłownie w ostatniej chwili zmieniłem zdanie.

Postanowiłem jeszcze powalczyć, bo strasznie nie lubię się poddawać.

____________________________

W kolejnych mailach i rozmowach przewijała się klątwa witryny sklepowej.

To moja robocza nazwa.

Już wyjaśniam:

Kiedy oglądam jakieś konto na Instagramie, widzę dopasowane kolory, dobrane słowa i piękne zdjęcia. Myślę, że to świetnie zorganizowana osoba, wszystko przychodzi jej łatwo, a klienci pchają się drzwiami i oknami.

Zaczynamy się obserwować. Nawiązuje się drobna, a później większa współpraca. Rodzi się relacja. Coraz bliższa.

Po kilku miesiącach spotykamy się na kawie. Nagle ta przebojowa, poukładana i zorganizowana osoba mówi mi, że jest na granicy wyczerpania. Rodzina ma pretensje, że nie ma dla nich czasu. Klienci nie płacą. Współpracownik oszukał i odszedł. Myśli o powrocie na etat… To właśnie zaplecze tego sklepu.

Jednocześnie ludzie podziwiają jej (witrynę sklepową) social media i zazdroszczą poukładanego biznesu.

____________________________

Dziś potrzebuję antidotum na przedsiębiorcze smutki.

Nie tylko ja, ale i moi rozmówcy.

Prowadzisz działalność? Firma się rozwija. Możesz powiedzieć, że nareszcie płyniesz po błękitnym oceanie? Zaplecze i fasada Twojego sklepu wyglądają podobnie? Pamiętasz jednak, że w Twoim biznesie też były trudne czasy. Nawet bardzo trudne. Dni, miesiące czy lata, o których trudno zapomnieć…

Podziel się myślą, którą pomogła Ci przetrwać ten trudny czas.

Opublikuję ją pod Twoim nazwiskiem lub anonimowo.

____________________________

Czas na mrówki…

Temat pojawił się sam, kiedy w mieszkaniu mojej mamy pojawiło się kilka mrówek przyniesionych w koszu z truskawkami. Przez chwilę, w której tam przebywały, miała okazję obserwować ich inteligencję.

Po rozmowie z mamą poszłam o krok dalej i zaczęłam szukać informacji o mrówkach. Trafiłam na artykuł o inteligencji stada, który mnie zainteresował. Przeczytaj jego fragment:

W ostatnich dziesięcioleciach naukowcy dokonali intrygujących odkryć.
I tak na przykład okazało się, że jedną z zasadniczych cech kolonii mrówek jest to, że nikt nimi nie rządzi.

Żołnierze nie mają generała. Robotnice nie mają brygadzisty. Szokujące?
Zapewne, w jakimś stopniu tak, ale prawdziwe! Jedyna rola królowej polega na składaniu jaj.

Mrowisko funkcjonuje sprawnie bez żadnego ustalonego z góry, hierarchicznego kierownictwa, nawet wówczas, gdy liczy pół miliona robotnic!

Model sprawnego zarządzania się, a właściwiej rzecz ujmując organizowania się mrowiska – oparty jest na niezliczonych interakcjach między poszczególnymi mrówkami, z których każda funkcjonuje według bardzo prostych reguł. Takie układy i systemy nazywane są przez naukowców – samoorganizującymi się.

Resztę artykułu przeczytasz TUTAJ.

Zatem jak to jest z “mróweczkami”?

____________________________

A co do piękna…

Ostatnio rozmawiałam z właścicielką centrum ogrodniczego.

Zapytałam, jakie są jej ulubione letnie kwiaty.

Powiedziała, że dla niej królowa lata to hortensja.

Jaki jest Twój ulubiony kwiat?

Masz swoją królową lata?

Katarzyna Kluczyńska,
Centrum Ogrodnicze Marman

Ten tekst trafił do Ciebie przypadkiem? Chcesz więcej?

Zapisz się na newsletter, żeby otrzymywać w każdy piątek tego typu (i lepsze) treści.

Jeżeli w Twoim tygodniu wydarzyło się coś pięknego i chcesz się tym podzielić, zawsze możesz do mnie napisać.