Czego można się nauczyć od Stephena Kinga, czyli historia pewnej misji…

Filiżanka kawy, kartka papieru i długopis na stole.
Źródło:Pixabay

Kiedy pracowałam nad swoim portfolio, pokazałam je przyjaciółce.

Popatrzyła i mówi:

“Wiesz, jako copywriter powinnaś mieć coś mocnego na pierwszej stronie”.

Kiedy zrozumiałam, że nie chodziło jej o zdjęcie espresso, a o słowa, które zapadną czytelnikom w pamięć, zaczęłam szukać inspiracji.

Od zawsze krążyłam wokół piękna.

Szukałam go w ogrodach, architekturze, sztuce i muzyce.

Wiedziałam na pewno, że chodzi o piękno.

Co tu zrobić, żeby było mocno?

Zaczęłam się zastanawiać, o co może chodzić w pisaniu.

Pewnego dnia natrafiłam na słowa Stephena Kinga:

“W pisaniu nie chodzi o zdobywanie pieniędzy, sławy, uznania, kobiet czy przyjaciół. Koniec końców piszemy, by wzbogacić życie naszych czytelników i swoje przy okazji. Chodzi o uszczęśliwianie. Po prostu o uszczęśliwianie”

Zrozumiałam, że to jest to.

Tak właśnie narodziła się moja misja:

“W pisaniu nie chodzi o zdobywanie like’ów, nagród, oklasków czy przyjaciół. Koniec końców piszemy, by ulepszać świat, rozpromieniać twarze czytelników i swoją przy okazji. Chodzi o piękno. Po prostu o piękno”.

Wielkie podziękowania dla Stephena Kinga za inspirację.

A jaka jest Twoja misja?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *